Jeśli nie trzeba czegoś zmieniać, to nie zmieniać, bo lipa może być
Dzisiaj trochę filozoficznie, ale autentycznie i praktycznie.
Moja historyjka z życia jest taka:
Na dużym projekcie, z jakiegoś względu nie działał pewien dokument. Poruszyłem sztab programistów i po 15 minutach rozkminiania okazało się, że jest takie pole na każdym dokumencie w administracji jak "Dostępność" i słowo "Tak" i "Nie". I wystarczyło kliknąć "Tak" i już nullem nie rzucał system.
Zaraz po tej uldze przyszła mi do głowy chciwa myśl: Dlaczego nie miałbym mieć dostępnych wszystkich dokumentów? Nie znalazłem wystarczającego powodu, który by mnie skutecznie przed tym powstrzymał, więc radośnie zacząłem sobie udostępniać wszystkie dokumenty.
Z wielkim zadowoleniem, dumą i odrobiną poczucia lepszości od innych - oni mają ograniczone dokumenty, a ja mam full opcje, ha! - zacząłem przeglądać sobie różne dokumenty w systemie. Okazało się, że takiego wysypu errorów to jeszcze nie widziałem.
Próbując opanować panikę wróciłem do opcji dostępności i zacząłem próbować przypominać sobie, poprzednie ustawienie - tylko teraz pytanie, które były dostępne wcześniej, a które nie? Nie wiem, bo kilku próbach poddałem się. Poprosiłem innego programistę o zrzut ustawień u niego i przywróciłem dostępność wg jego konfiguracji.
Z pokorą od teraz zapamiętam: jak jest zrobione i działa, to nie ma co poprawiać, bo konsekwencje mogą być trudne do wyobrażenia.
Ciekaw jestem Twojej opinii o tym, możesz napisać co o tym sądzisz w komentarzu :)
Moja historyjka z życia jest taka:
Na dużym projekcie, z jakiegoś względu nie działał pewien dokument. Poruszyłem sztab programistów i po 15 minutach rozkminiania okazało się, że jest takie pole na każdym dokumencie w administracji jak "Dostępność" i słowo "Tak" i "Nie". I wystarczyło kliknąć "Tak" i już nullem nie rzucał system.
Zaraz po tej uldze przyszła mi do głowy chciwa myśl: Dlaczego nie miałbym mieć dostępnych wszystkich dokumentów? Nie znalazłem wystarczającego powodu, który by mnie skutecznie przed tym powstrzymał, więc radośnie zacząłem sobie udostępniać wszystkie dokumenty.
Z wielkim zadowoleniem, dumą i odrobiną poczucia lepszości od innych - oni mają ograniczone dokumenty, a ja mam full opcje, ha! - zacząłem przeglądać sobie różne dokumenty w systemie. Okazało się, że takiego wysypu errorów to jeszcze nie widziałem.
Próbując opanować panikę wróciłem do opcji dostępności i zacząłem próbować przypominać sobie, poprzednie ustawienie - tylko teraz pytanie, które były dostępne wcześniej, a które nie? Nie wiem, bo kilku próbach poddałem się. Poprosiłem innego programistę o zrzut ustawień u niego i przywróciłem dostępność wg jego konfiguracji.
Z pokorą od teraz zapamiętam: jak jest zrobione i działa, to nie ma co poprawiać, bo konsekwencje mogą być trudne do wyobrażenia.
Ciekaw jestem Twojej opinii o tym, możesz napisać co o tym sądzisz w komentarzu :)
Komentarze
Prześlij komentarz